20
kwi

Przegląd tygodnia

Zaczęło się cudnie. Byliśmy niedaleko, w odwiedzinach u przyjaciół. Pojechaliśmy na urodziny Tymka i…moje. Lubię u nich przebywać, bo czuję tam spokój (pomimo trójki małych dzieci, da się!). Zresztą ich dom jest spory, każdy może znaleźć dla siebie miejsce. Za Sztenclowem jest niewielki ogródek, zatem Kubol może od czasu do czasu poszperać gdzieś tam w różnych zakamarkach. Wydaje mi się to tak niedawno, jak ja zaglądałem do naszego mikroogródka przed domem. Mama sadziła wtedy powój i zawsze po powrocie z wakacji był on zarośnięty niczym książkowy tajemniczy ogród. Pamiętam, że robiliśmy tam małe skrytki i przeżywaliśmy nasze przygody.

Potem przyszło parę usterek - zepsuty odtwarzacz (jeszcze w zasadzie w poprzednim tygodniu), następnie czajnik (czy te czajniki muszą się tak często psuć?), a pod koniec tygodnia znalazłem nawet jakąś dziurę w prawym bucie, jednym z pary,którą bardzo lubię. Co do dwóch pierwszych, to jako elektronik z wykształcenia i “elektryk po mieczu” podjąłem się napraw; nieskutecznie zresztą. W czajniku coś się przepaliło, jedna z miedzianych blaszek, a co do DVD to jest to nieco smutniejsza historia. Okazało się, że szlag trafił laser. Pomyślałem, nic wielkiego - znajdę na necie, kupię, wymienię i z satysfakcją będziemy korzystać z naszego starego odtwarzacza. Nic z tych rzeczy. Laser na necie był do kupienia za jakieś £ 20, nowe DVD Toshiby z jakimiś bajerami i odtwarzaniem DivXów - £ 29. Nie dziwię się że małe zakłady naprawcze tracą powoli rację bytu. Kupiliśmy zatem nowe DVD, a na świat przyszedł kolejny niepotrzebny złomek.Mimo wszystko muszę przyznać, że jako rodzina potrafimy się cieszyć nawet takimi małymi rzeczami jak zakup czajnika i odtwarzacza DVD. Człowiek patrzy na “toto” i jakoś tak radośnie robi się na sercu. Chciałbym zawsze cieszyć się z małych rzeczy.

A - poszedłem znów do mojego miejsca nad morzem - tego, w którym ładuję baterie. Ech, gdyby tak człowiek mógł zabrać ten dźwięk ze sobą. Coś pięknego.

Wisełka mistrzem. Nareszcie powrót na należne miejsce. Czy w tym roku czeka nas Liga Mistrzów? Boże, ile byśmy za to dali. Henio Kasperczak i jego drużyna dali nam tyle radości w 2002, a teraz? Wszyscy będą czekać na losowanie. Z tymi byśmy chcieli grać, z tamtymi nie, bo za silni i nie wiadomo, czy nam się uda ich przejść. Panowie, nie myślcie o tym. Piłka ma Wam i nam dać radość. Bez kunktatorstwa, z energią i sercem na pewno się uda, choć łatwo nie będzie. Wydaje mi się, że przydałoby się trochę treningu psychologicznego, który pomógłby piłkarzom pozbyć się kompleksów wobec bardziej utytułowanych rywali.Nasi nie powinni mieć problemów z umiejętnościami, problem polskiej piłki to chyba nastawienie i motywacja piłkarzy. Każdy z dziennikarzy wmawia im, że są do niczego, to pewnie niektórzy z nich zaczynają w to wierzyć. Nie ma to jak nasz polski negatywizm. Może rozpoczniemy jakąś kampanię pozytywną? Tak wogóle, nie tylko w piłce…A o polityce nie napiszę nic.I tym pozytywnym akcentem kończę dzisiejsze gadulstwo.

12
kwi

Zmiana

Skąd Pan bierze siłę? Z morza- odpowiedział…Z morza ?- zapytałem. To znaczy ze Pan pływa albo nurkuje? Nie - odrzekł. Po prostu go słucham - dodał.W tym dźwięku, szumie morza, tkwi ogromna siła. Ona potrafi zmieniać życie.Zobaczysz…

17
mar

prawdopodobnie najśmieszniejszy gość na ziemi,will you please welcome - the one and only BILLY CONNOLLY!

Wkrótce dodam parę słów, tymczasem polecam obejrzenie tych klipów. Uwaga, nieźle przeklina ale to Billy Connolly, jemu wolno.

12
mar

Jak kaczor w składzie porcelany…

Od jakiegoś juz czasu obserwuję wypowiedzi i poczynania naszego byłego premiera Jarosława w dziedzinie public relations. Doszedłem do paru wniosków.

1. Jarosław Kaczyński ma dobrych doradców, ale ich nie słucha.

2. Ma złych doradców i ulega ich sugestiom.

3. Jarosław Kaczyński nie ma żadnych doradców. Wszystko, co czyni i mówi jest podyktowane jedynie jego pojęciem polskiej racji stanu oraz jego uprzedzeniami i stereotypami.

4. Jarosław Kaczyński ma doradców, którzy myślą tak jak on, zatem w gronie prezesa PiS nie ma ludzi myślących odmiennie niż on.

Nie jestem osobą blisko szczytów władzy w PiSie, ani żadnej innej partii zatem wydaje mi się, że każda z tych opcji jest możliwa, aczkolwiek sądzę, że najbardziej prawdopodobną jest kombinacja opcji nr 3 i 4 tzn. doradcy myślą, że są doradcami i że ich głos się liczy, ale były premier sądzi, że decyzje podejmuje sam i chyba tak w rzeczywistości jest.

George Patton powiedział kiedyś, że “jeżeli każdy z nas myśli tak samo, ktoś w tej sytuacji nie myśli wcale”. Specjalnie użyłem tutaj cytatu z postaci tak autorytarnej i kontrowersyjnej jak Patton. Dla wnikliwego czytelnika powinno to coś znaczyć.

Kolejna gafa prezesa PiS, mówię tutaj o wypowiedzi dotyczącej internautów, zapewne spowoduje, że zmaleje poparcie tej partii wśród osób młodych i bardziej otwartych na świat. Jarosław Kaczyński po raz kolejny udowodnił, że jego świat to świat stereortypów oraz utartych stwierdzeń egzystujących w jego wyobraźni.

Już chyba najwyższa pora, żeby się obudzić i stwierdzić iż świat ruszył naprzód. Mówię tutaj o naszym, polskim świecie, a nie o pełnym głupkowatej politycznej poprawności świecie w innych częściach Europy. Uczmy młodzież historii takiej jaką była, bo naród bez korzeni to tylko zlepek jednostek w konkretnym miejscu, mówiący tym samym językiem. Powiedzmy im o historii w sposób, który pozwoli im wyciągać wnioski na przyszłość, a nie bać się sąsiadów.

Chciałbym widzieć Polskę pełną optymizmu, znającą swoją wartość w Europie i na świecie oraz będacą liderem w naszej części Europy. Chciałbym widzieć Polskę korzystającą z dobrodziejstw Zjednoczonej Europy, ale też pamiętającą ile ją to kosztowało, i że nikt nam tej możliwości nie podarował. Zdaję sobie też sprawę, że gdyby nie egoistyczne i głupie decyzje przywódców alianckich w 1945 roku prawdopodobnie bylibyśmy jednymi z założycieli tej wspólnoty, a nasi rodacy nie musieliby wyjeżdzać teraz za chlebem. To też wiem, ale mimo wszystko będąc młodym człowiekiem nie zgadzam się z Panem Kaczyńskim. W polskiej polityce w XXI wieku powinna obowiązywać, jak na drodze, zasada ograniczonego zaufania do innych użytkowników tej drogi, a nie zasada domniemania ich winy.

26
lut

Z ostatniej chwili

Jednak można, jak się okazuje, pociągnąć piłkarza do odpowiedzialności karnej.Miało to miejsce w Holandii, w 2004 roku. Rachid Bouaouzan,zawodnik Sparty Rotterdam (http://en.wikipedia.org/wiki/Rachid_Bouaouzan), został oskarżony przez holenderski rząd o napaść na innego zawodnika. Używam terminu “napaść”, gdyż taką kwalifikację otrzymał ten czyn w sądzie. Video z tego zajścia jest dostępne na YouTube. Uwaga - bardzo drastyczne.

Aktualizacja 7 marca

A jednak ruszyło się coś,prezydent FIFA Sepp Blatter wypowiedział się w sprawie boiskowych brutali. Konsekwencje, które mogą ponieść zawodnicy atakujący w sposób nieprzepisowy mają sięgać nawet dożywotniej dyskwalifikacji (Blatter użył sformułowania “Players who do this kind of thing intentionally should be banned from the game. Attacking somebody is criminal whether it happens on a pitch or elsewhere. It is a crime and should be treated as such.”).Wywiad na http://www.timesonline.co.uk/tol/sport/football/article3499350.ece

26
lut

“Sorry, nie chciałem” mówi Taylor do da Silvy

Niemożliwym jest porównywanie sportu do procesów sądowych i przykładanie miary prawnej do zachowań piłkarzy na boisku. Tak? Pomimo to, jak się okazuje, gracz Newcastle United (teraz gra już w barwach West Ham United), Lee Bowyer, został skazany przez sąd w Newcastle na grzywnę w wysokości 600 funtów i pokrycie kosztów postępowania sądowego za bójkę z kolegą z drużyny podczas meczu (http://news.bbc.co.uk/1/hi/england/tyne/4073598.stm) Postępowanie przeciwko krewkiemu piłkarzowi wszczęto…z urzędu i zrobiła to policja.

Co różni obydwa incydenty, ten tragiczny z meczu pomiędzy Arsenalem i Birmingham oraz bójkę Bowyera i Dyera? Prawdopodobnie intencja oraz oczywiście tragiczna w skutkach  interwencja Taylora. Jeszcze paręnaście lat temu, w latach 90tych, da Silvie groziłaby amputacja stopy.

Mimo wszystko chciałbym zadać pytanie, na ile jesteśmy w stanie przewidzieć, co się stanie,kiedy zaatakujemy piłkarza przeciwnej drużyny z uniesioną za wysoko nogą? Czy jestem w stanie dostrzec, że atakując w ten sposób innego gracza mogę zrobić mu krzywdę?Wydaje mi się, że do pewnego stopnia tak, nawet przy tak szybkiej i kontaktowej grze jak futbol.Jak często zdarzają się takie kontuzje? Nie jest to częste zdarzenie, zatem trzeba naprawdę wyjątkowych warunków, żeby kogoś tak mocno poturbować.

W piłkę nożną gra się przede wszystkim głową. Musisz przewidywać, gdzie poleci piłka, a Twój trener powinien Ci wcześniej powiedzieć, czego możesz się spodziewać po przeciwniku. Do tego dochodzą umiejętności, wytrzymałość, szybkość i… serce do walki, czasami motywowane dużymi premiami. Czego zabrakło w tej sytuacji, żeby skończyło się to tylko na ewentualnym “ścięciu” przeciwnika? Moim zdaniem przede wszystkim przewidywania, czyli głowy, sprytu oraz szybkości. Nie ma mowy, żeby Taylor chciał pozbawić nogi da Silvę, ale sądzę, że i bez tego okropnego efektu byłby to bardzo brutalny faul. Gość który waży prawie 100 kilo powinien zdawać sobie sprawę, że atakując Eduardo wyprostowaną nogą  w ten sposób

tacklemos_468x278.jpg

niechybnie zrobi mu krzywdę. Myślę, że Taylor powinien zostać ukarany odsunięciem od kilkunastu meczów, nie tylko trzech, jak to jest w standardzie, oraz FA powinna nałożyć na niego karę finansową w postaci zadośćuczynienia da Silvie. To na pewno nie powstrzyma innych od brutalnych fauli, ale być może czasem zastanowią się czy warto ryzykować czyjeś zdrowie dla paru sekund gry. Za głupotę należy płacić.

19
lut

Mój szef Spitfajer…

Wiedziałem, że mój szef jest osobą o bardzo barwnej przeszłości. Nie, nie nic z TYCH rzeczy :-). Mark był rockmanem, pisarzem (dwie książki na koncie), w międzyczasie pracował w supermarkecie, sprzedawał sprzęt AGD, a nawet przy jakiejś tam okazji doradzał jednemu z rodów królewskich Europy. Nie wiedziałem jednak, że jego kariera rockowa była tak wybuchowa jak na tym klipie z 1982 roku. Mark to ten wokalista grający na harmonijce ustnej. Zresztą, zobaczcie sami…

 The R’n'B Spitfires: It’s All Over Now

Boże, a wydawało się, że znam gościa. Ale numer…

19
lut

A Brytowie? “Appeasementem” go!

Cały sportowy świat zjedzie wkrótce do Chin na kolejne olimpijskie  pokazy siły, sprawności, sprytu,  łuków McDonalda oraz kółeczek olimpijskich zamieniających się w  okręgi MasterCarda (to w przerwie pomiędzy konkurencjami). Jak się okazuje niektóre federacje olimpijskie z brytyjską na czele dodatkowo przedstawiają sportowcom do podpisania ładnie sformułowane umowy, wg których sportowcy danego kraju nie mają prawa wypowiadać się w kwestiach politycznych podczas pobytu w Chinach na Igrzyskach XXIX Olimpiady. Robią to pomimo, że art. 61 Karty Olimpijskiej  (lub 51 w wersji ze strony www.olympic.org) pt. “Propaganda i reklama”   jasno formułuje iż  ” Żadnego rodzaju demonstracja lub propaganda polityczna, religijna lub rasowa nie jest dozwolona w dziedzinach olimpijskich. Żadna forma reklamy na i ponad stadionem oraz innymi obiektami startowymi, które są traktowane jako część obiektów olimpijskich, nie jest dozwolona. Urządzenia komercyjne i znaki reklamowe nie są dozwolone na stadionach, ani na innych terenach sportowych” ( http://www.olimpijski.pl/58_10781.html).

Po co zatem kneblować usta dorosłym ludziom i ośmieszać się na arenie światowej?W przypadku Brytyjczyków dodatkowego smaku tej sprawie dodaje fakt, iż w tym dziwnym odruchu odradzają się echa polityki appeasementu (http://en.wikipedia.org/wiki/Appeasement) Nevilla Chamberlain, który po wizycie złożonej Hitlerowi w Monachium w 1938 roku “przywiózł Brytyjczykom pokój”, a parę dni wcześniej w radio powiedział iż: “How horrible, fantastic it is that we should be digging trenches and trying on gas-masks here because of a quarrel in a far away country between people of whom we know nothing. I am myself a man of peace from the depths of my soul”. No tak, to taka swoista solidarnośćw rozumieniu brytyjskiej polityki przedwojennej.

Co więcej w tym samym duchu, nieco wcześniej, bo 14 maja 1938 podczas meczu z drużyną niemiecką angielska drużyna piłkarska pozdrowiła kibiców hitlerowskim pozdrowieniem (http://www.dailymail.co.uk/pages/live/articles/news/news.html?in_article_id=513358&in_page_id=1770). To zdjęcie stosunkowo niedawno dopiero ujrzało światło dzienne. Rozumiem, że wtedy to pozdrowienie nie było jeszcze kojarzone z Hitlerem-ludobójcą i SS, ale było jednak wiadomo, że był to człowiek, który jasno mówił o nowym  ładzie wersalskim, co nie mogło oznaczać wówczas rozwiązania pokojowego. Dlaczego tylko Polacy byli wtedy w stanie to zrozumieć?

Nie sądzę, żeby można było zmienić Chiny ani podarowaniem im Igrzysk, ani wypowiedziami paru sportowców. To nie tędy droga. Jak zawsze w przypadku twardej polityki, sprawa zmiany Chin i otwarcia tego kraju na świat to będzie po części , i wydaje mi się, że przede wszystkim, wypadkowa zmian w samych Chinach, nacisku wspólnoty międzynarodowej oraz działań jakiejś wybitnej jednostki, które to  jednocześnie  mieliśmy okazję obserwować kiedy upadał komunizm w krajach Europy Centralnej i rozpadał się ZSRR.

 

14
lut

A propos talentów piłkarskich…

Niedawno rozegraliśmy z Kubą pierwszy mecz prawdziwą futbolówką. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu dzieciak zrobił ogromne postępy. Jeszcze niedawno miał ogromne problemy z utrzymaniem się przy piłce i porządnym jej prowadzeniem. W ostatnią sobotę, patrzę … i oczom nie wierzę. Piłka jak przyklejona do jego nogi. Wspaniale, pomyślałem - będzie na czym budować. Brawo Synku!

Kuba przy piłce


14
lut

Czy Kuszczak pojedzie?

To wie chyba tylko Leo… Polacy zaufali Beenhakkerowi, on wywiązał się ze swoich obietnic i jak do tej pory nie popełnił praktycznie żadnych większych błędów.Tomek Kuszczak, zresztą jak kady dobry piłkarz, ma prawo być niezadowolony i wypowiadać swoje zdanie. Gra w klubie, o którym ogromna rzesza piłkarzy może tylko pomarzyć. Problemem jest jednak to, że drużyna piłkarska, jak każda grupa ludzi, ma swoją dynamikę na którą składają się emocje piłkarzy, ich osobowości, aktualna sytuacja w klubie itp. Dobry menadżer i trener musi pogodzić wszystkie elementy tej układanki, bo to jak ludzie żyją ze sobą w szatni, przy stole i podczas zabawy na pewno ma swoje odzwierciedlenie na boisku, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Beenhakker prawdopodobnie nie widzi Kuszczaka, jako ważnego elementu tej układanki, co nie umniejsza faktu, iż Kuszczak jest naprawdę wspaniałym piłkarzem z ogromnymi ambicjami. W tym przypadku jednak wszyscy, którzy komentują decyzje trenera, choć mają do tego prawo, zachowują się trochę jak obcy ludzie wypowiadający się na temat metod wychowawczych dobrych rodziców. Myślę, że kiedy Kuszczak zacznie pasować do układanki Beenhakkera, pierwszy się o tym dowie.

Nie mamy tak dużego wglądu w sprawy reprezentacji, jak trener i jego doradcy. On nie jest sam, ma od tego sztab specjalistów. Szukają najlepszych rowiązań, w to gorąco wierzę, zwłaszcza, że tak utytułowany trener jak Leo nie musi się obawiać PZPN-u. On nie musi mieć tam kolegów, którzy go ochronią albo poklepią po plecach. “Jak mnie nie chcecie, to idę w cholerę, nie muszę być tutaj trenerem za wszelką cenę” , może pomyśleć Beenhakker. To my bardziej potrzebujemy Leo niż on nas. Im prędzej sobie to uświadomimy, tym lepiej.

 Trener wierzy w polską piłkę, co więcej przez cały czas z uporem maniaka powtarza nam, że nie mamy tak naprawdę się o co martwić. Ja mu wierzę. I też w sumie nie boję się o polską młodzież, bo nie sądzę, żeby brakowało talentów w tak dużym kraju. Problemem jest to, że te talenty trafiają na domorosłych trenerów, którzy myślą, że precyzyjne kopanie piłki to cała filozofia piłkarska. Jak to jest, że Leo mając do dyspozycji praktycznie tych samych piłkarzy co Janas,  zrobił z nich drużynę, a nie jak to było wcześniej 11 zawodników gnających lub cofających się pod własną bramkę?Oni muszą wierzyć i chcieć walczyć, tego od nich oczekujemy my kibice, ale tutaj trzeba zaprząc do pracy psychologię, co w doskonały sposób wykorzystuje nasz trener. Dajmy mu popracować w spokoju. To naprawdę jest mu potrzebne. Wierzę, że osiagnie z tą drużyną wszystko, na co będzie ich stać, a może nawet odrobinę więcej. Tak trzymać Trenerze.




 

maj 2008
P W Ś C P S N
« kwi    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Subskrybuj ten blog

Kategorie

Blog Stats

  • 289 hits

Archiwa