To wie chyba tylko Leo… Polacy zaufali Beenhakkerowi, on wywiązał się ze swoich obietnic i jak do tej pory nie popełnił praktycznie żadnych większych błędów.Tomek Kuszczak, zresztą jak kady dobry piłkarz, ma prawo być niezadowolony i wypowiadać swoje zdanie. Gra w klubie, o którym ogromna rzesza piłkarzy może tylko pomarzyć. Problemem jest jednak to, że drużyna piłkarska, jak każda grupa ludzi, ma swoją dynamikę na którą składają się emocje piłkarzy, ich osobowości, aktualna sytuacja w klubie itp. Dobry menadżer i trener musi pogodzić wszystkie elementy tej układanki, bo to jak ludzie żyją ze sobą w szatni, przy stole i podczas zabawy na pewno ma swoje odzwierciedlenie na boisku, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Beenhakker prawdopodobnie nie widzi Kuszczaka, jako ważnego elementu tej układanki, co nie umniejsza faktu, iż Kuszczak jest naprawdę wspaniałym piłkarzem z ogromnymi ambicjami. W tym przypadku jednak wszyscy, którzy komentują decyzje trenera, choć mają do tego prawo, zachowują się trochę jak obcy ludzie wypowiadający się na temat metod wychowawczych dobrych rodziców. Myślę, że kiedy Kuszczak zacznie pasować do układanki Beenhakkera, pierwszy się o tym dowie.
Nie mamy tak dużego wglądu w sprawy reprezentacji, jak trener i jego doradcy. On nie jest sam, ma od tego sztab specjalistów. Szukają najlepszych rowiązań, w to gorąco wierzę, zwłaszcza, że tak utytułowany trener jak Leo nie musi się obawiać PZPN-u. On nie musi mieć tam kolegów, którzy go ochronią albo poklepią po plecach. “Jak mnie nie chcecie, to idę w cholerę, nie muszę być tutaj trenerem za wszelką cenę” , może pomyśleć Beenhakker. To my bardziej potrzebujemy Leo niż on nas. Im prędzej sobie to uświadomimy, tym lepiej.
Trener wierzy w polską piłkę, co więcej przez cały czas z uporem maniaka powtarza nam, że nie mamy tak naprawdę się o co martwić. Ja mu wierzę. I też w sumie nie boję się o polską młodzież, bo nie sądzę, żeby brakowało talentów w tak dużym kraju. Problemem jest to, że te talenty trafiają na domorosłych trenerów, którzy myślą, że precyzyjne kopanie piłki to cała filozofia piłkarska. Jak to jest, że Leo mając do dyspozycji praktycznie tych samych piłkarzy co Janas, zrobił z nich drużynę, a nie jak to było wcześniej 11 zawodników gnających lub cofających się pod własną bramkę?Oni muszą wierzyć i chcieć walczyć, tego od nich oczekujemy my kibice, ale tutaj trzeba zaprząc do pracy psychologię, co w doskonały sposób wykorzystuje nasz trener. Dajmy mu popracować w spokoju. To naprawdę jest mu potrzebne. Wierzę, że osiagnie z tą drużyną wszystko, na co będzie ich stać, a może nawet odrobinę więcej. Tak trzymać Trenerze.