20
kwi
08

Przegląd tygodnia

Zaczęło się cudnie. Byliśmy niedaleko, w odwiedzinach u przyjaciół. Pojechaliśmy na urodziny Tymka i…moje. Lubię u nich przebywać, bo czuję tam spokój (pomimo trójki małych dzieci, da się!). Zresztą ich dom jest spory, każdy może znaleźć dla siebie miejsce. Za Sztenclowem jest niewielki ogródek, zatem Kubol może od czasu do czasu poszperać gdzieś tam w różnych zakamarkach. Wydaje mi się to tak niedawno, jak ja zaglądałem do naszego mikroogródka przed domem. Mama sadziła wtedy powój i zawsze po powrocie z wakacji był on zarośnięty niczym książkowy tajemniczy ogród. Pamiętam, że robiliśmy tam małe skrytki i przeżywaliśmy nasze przygody.

Potem przyszło parę usterek - zepsuty odtwarzacz (jeszcze w zasadzie w poprzednim tygodniu), następnie czajnik (czy te czajniki muszą się tak często psuć?), a pod koniec tygodnia znalazłem nawet jakąś dziurę w prawym bucie, jednym z pary,którą bardzo lubię. Co do dwóch pierwszych, to jako elektronik z wykształcenia i “elektryk po mieczu” podjąłem się napraw; nieskutecznie zresztą. W czajniku coś się przepaliło, jedna z miedzianych blaszek, a co do DVD to jest to nieco smutniejsza historia. Okazało się, że szlag trafił laser. Pomyślałem, nic wielkiego - znajdę na necie, kupię, wymienię i z satysfakcją będziemy korzystać z naszego starego odtwarzacza. Nic z tych rzeczy. Laser na necie był do kupienia za jakieś £ 20, nowe DVD Toshiby z jakimiś bajerami i odtwarzaniem DivXów - £ 29. Nie dziwię się że małe zakłady naprawcze tracą powoli rację bytu. Kupiliśmy zatem nowe DVD, a na świat przyszedł kolejny niepotrzebny złomek.Mimo wszystko muszę przyznać, że jako rodzina potrafimy się cieszyć nawet takimi małymi rzeczami jak zakup czajnika i odtwarzacza DVD. Człowiek patrzy na “toto” i jakoś tak radośnie robi się na sercu. Chciałbym zawsze cieszyć się z małych rzeczy.

A - poszedłem znów do mojego miejsca nad morzem - tego, w którym ładuję baterie. Ech, gdyby tak człowiek mógł zabrać ten dźwięk ze sobą. Coś pięknego.

Wisełka mistrzem. Nareszcie powrót na należne miejsce. Czy w tym roku czeka nas Liga Mistrzów? Boże, ile byśmy za to dali. Henio Kasperczak i jego drużyna dali nam tyle radości w 2002, a teraz? Wszyscy będą czekać na losowanie. Z tymi byśmy chcieli grać, z tamtymi nie, bo za silni i nie wiadomo, czy nam się uda ich przejść. Panowie, nie myślcie o tym. Piłka ma Wam i nam dać radość. Bez kunktatorstwa, z energią i sercem na pewno się uda, choć łatwo nie będzie. Wydaje mi się, że przydałoby się trochę treningu psychologicznego, który pomógłby piłkarzom pozbyć się kompleksów wobec bardziej utytułowanych rywali.Nasi nie powinni mieć problemów z umiejętnościami, problem polskiej piłki to chyba nastawienie i motywacja piłkarzy. Każdy z dziennikarzy wmawia im, że są do niczego, to pewnie niektórzy z nich zaczynają w to wierzyć. Nie ma to jak nasz polski negatywizm. Może rozpoczniemy jakąś kampanię pozytywną? Tak wogóle, nie tylko w piłce…A o polityce nie napiszę nic.I tym pozytywnym akcentem kończę dzisiejsze gadulstwo.


0 Odpowiedzi do “Przegląd tygodnia”


  1. Brak komentarzy

Napisz odpowiedź




 

kwiecień 2008
P W Ś C P S N
« mar   cze »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

RSS Rzeczpospolita

  • Wystąpił błąd; ten kanał jest prawdopodobnie nieczynny. Spróbuj pózniej.

Subskrybuj ten blog

Kategorie

Blog Stats

  • 352 hits

Archiwa