Cześć Wojtek,
Pamiętam pierwszy komiks z jego przygodami wyszedł chyba w całości w pierwszym numerze Komiks-Fantastyki w 1987 roku i od razu zawładnął moją wyobraźnią. Do tej pory uważam, że jest to jeden z najlepszych, jeżeli nie najlepszy polski komiks fantastyczny. Jezeli trio tworzące Funky’ego mieszkałoby na Zachodzie, dzisiaj byliby klasykami europejskiego komiksu a Funky ikoną popkultury.Pozdrawiam.
“Lądowanie…” to w zasadzie tylko początek serii. Zacząłem ją czytać trochę “od środka” bo od “Walki o planetę”, potem dokupiłem nasepne części. Mam zresztą teraz całą serię wydaną w dwóch tomach przez Muzę. Wspaniały komiks, zresztą też przecież rysowany przez Polcha. Wolę jednak Funky’ego, który w zasadzie od podstaw był stworzony przez Parowskiego, Rodka i Polcha. Wspomniana wcześniej seria była oparta na hipotezach Danikena.Wkrótce rzucę okiem na Twój blog.
Ja nie mogę, funky koval? ;))))
Cześć Wojtek,
Pamiętam pierwszy komiks z jego przygodami wyszedł chyba w całości w pierwszym numerze Komiks-Fantastyki w 1987 roku i od razu zawładnął moją wyobraźnią. Do tej pory uważam, że jest to jeden z najlepszych, jeżeli nie najlepszy polski komiks fantastyczny. Jezeli trio tworzące Funky’ego mieszkałoby na Zachodzie, dzisiaj byliby klasykami europejskiego komiksu a Funky ikoną popkultury.Pozdrawiam.
A pamiętasz Lądowanie w Andach? I cały ten cykl? Mega… :)))
Przy okazji, zaglądałeś do mnie? Co sądzisz o moim blogu?
“Lądowanie…” to w zasadzie tylko początek serii. Zacząłem ją czytać trochę “od środka” bo od “Walki o planetę”, potem dokupiłem nasepne części. Mam zresztą teraz całą serię wydaną w dwóch tomach przez Muzę. Wspaniały komiks, zresztą też przecież rysowany przez Polcha. Wolę jednak Funky’ego, który w zasadzie od podstaw był stworzony przez Parowskiego, Rodka i Polcha. Wspomniana wcześniej seria była oparta na hipotezach Danikena.Wkrótce rzucę okiem na Twój blog.